cicho!
teraz mówię JACztery. Podarłam
Podarłam papierową siebie. Teraz w tłoku waszych oddechów muszę szukać swojej spoconej duszy. Nie gniewam się, nie, ja się nie gniewam.
Oprócz krwawiącej aorty czuję się świetnie. Ponieważ analogowa camera obscura wydaje się być, z braku ciemni, kłopotliwa, uruchamiam cyfrową. Zobaczę.

Jeden.
Będąc szczerą, pojęcia nie mam, co tu robię. Ponownie pozwalam sobie wierzyć w to właściwe miejsce w świecie zerojedynek, które pozwoli mi odkryć, albo raczej, uporządkować siebie.
Ja naiwna.










