cicho!

teraz mówię JA

Cztery. Podarłam

Podarłam papierową siebie. Teraz w tłoku waszych oddechów muszę szukać swojej spoconej duszy. Nie gniewam się, nie, ja się nie gniewam.

Oprócz krwawiącej aorty czuję się świetnie. Ponieważ analogowa camera obscura wydaje się być, z braku ciemni, kłopotliwa, uruchamiam cyfrową. Zobaczę.

Trzy. Zapalenie żyły

Wymrugane dawno.

Dwa. Ania i Walnetynki

więcej na flickr.

- To może w czwartek…?
- W czwartek są Walentynki.
- No to co?

A jednak.

Jeden.

Będąc szczerą, pojęcia nie mam, co tu robię. Ponownie pozwalam sobie wierzyć w to właściwe miejsce w świecie zerojedynek, które pozwoli mi odkryć, albo raczej, uporządkować siebie.

Ja naiwna.